Ślimak ślimak pokaż….nogi ;-)
Może nie widać czym…ale się zmęczyłem. Jadę z dziewczynami odpoczywać. Jak na razie całą energię pochłania naprawa auta. O naprawianiu czegokolwiek mówił nie będę. Jakiś taki rok naprawiania chyba jest w tym roku. O 19 mam odebrać auto…zobaczymy czy jakaś jeszcze niespodzianka mnie czeka. Ale gdybym nie czekał nie napisał bym niczego – tak?:-)
Jadę. Jak wrócę to będę.
Pozdrawiam wszystkich.

Postrzyżyny :)
Dziś był ten dzień.Nadeszła pora podcięcia trzyletnich kędziorków.Jak na babkę przystało..spodobało się u fryzjera (ki)
powiedziała że przyjdzie jak tylko odrosną.Ech baby…;-)
tusiamainecoon.eu – czyli jak pogonić kota
Dziś w końcu ruszyła strona Tuśki. Trochę to trwało. Wzniosłem się na swoje na wyżyny projektowania www. Strona jest wybitnie prosta:) Ale działa.Taka miała być. Tuśce się podoba.Trochę kosmetyki i będzie śmigać że ho ho. W zasadzie to już śmiga. Julka oczywiście z Cześkiem wylądowała na jedynce bo ja mogło by być inaczej?
![]() |
Słowo na niedzielę | trochę zdjęć
Zbytnio rozpisywał się nie będę. Tydzień obfity w zmiany.Czesiek myślę że się u nas zadomowił na dobre. Obawy o to że Julka będzie go ciągała za głowę i rzucała trzymając za ogon były nieuzasadnione. Pytała tylko czy Czesio może iść z nią na podwórko i pociągać ją na sankach.Odpowiedź była oczywista…- nie tej zimy Julciu,Czesio jeszcze nie da rady i musisz poczekać;-)
Ale malowanie farbami szło im nader dobrze.Czesio nie zmienił maści – chociaż tak do dnia dzisiejszego nie wiadomo do końca jakiego jest on koloru ; ostał się tegoż samego jakiego był ostatniej niedzieli kiedy to do nas zjechał.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Liczę tylko na to że Julka w swoim rozwoju plastycznym nie będzie zmierzała w kierunku rzeźby współczesnej razem z Czesiem…że nie będą śrubokrętami,widelcami i pazurami ryły gipsu na ścianie i lakieru na frontach szafek…
Potem było sankowo, kulkowo i Mcdonaldowo.No bo przecież bo takim wysiłku trzeba uzupełnić niedobór zdrowej żywności – dzieci muszą przecież spożywać jak najwięcej zdrowych pokarmów!!
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Julka w kąpieli | parasolka
Przyszła dziś parasolka. Na deszczowe dni. Tania i chińska,ale bardzo mi się spodobała. Do łazienki ją wziąłem bo Julka się kąpała. Dała rade. Na zdjęciu jej – parasolki nie widać..
![]() |
Przełamanie monotonii czyli …Julka :) | na sentymentalnie
Trochę monotematycznie się ostatnimi czasy zrobiło na tym blogu, ciągle tylko kościoły i Panny młode. Ogarniając setki zdjęć znalazłem te dwa zabłąkane Julki.Dawno nic jej nie zrobiłem,zaniedbałem się . Mam nadzieję że mi wybaczy.
![]() |
![]() |
Dużo pracy się nazbierało – co mnie bardzo cieszy. Co raz bardziej przekonuję się że to co robię ma jakiś sens. Kiedy widzę uśmiechnięte buzie osób odbierających zdjęcia,tak na prawdę niczego mi nie potrzeba. Moja głowa napełnia się kolejnymi pomysłami które tak na prawdę powstają dzięki WAM.Dziękuję. Wiele osób nawet nieświadomie mi pomaga…
Tak sentymentalnie się zrobiło.Ale musiałem to z siebie wyrzucić,pomimo iż niewiele osób to pewnie przeczyta.
Ustka 2009
Takie zabłąkane..wakacyjne. Ślęcząc przed komputerem niedospany..przypomniałem sobie urlop i to zdjęcie. Z biodra,tak niechcący. Gorący dzień w Ustce ,spalone ramiona od słońca. Julka i jej żółtek ….Nie wiem dlaczego go wcześniej nie wrzuciłem. Całe wejdzie na monitor ,wystarczy wcisnąć F11.
Dobranoc.
![]() |
Stolnica |Julka | Marta i Wojtek – zapowiedź
Niedzielny wypad do Stolicy był…na mokro.Julka kiedy tylko zobaczyła że dzieci chlapią się w wodzie…nie widziała innego rozwiązania jak tylko wskoczenie pod Syreknę:).Była zatłoczona PizzaHut,byli Marta i Wojtek, słońce i wąskie uliczki….
![]() |
![]() |
![]() |
O Marcie i Wojtku już niedługo więcej
![]() |
![]() |
Kto leci w kulki?
Nie wytrzymałem.Ruszyłem dupsko i poszedłem za dziewczynami …w kulki..a co.Ile można siedzieć przed komputerem…potem można przecież też posiedzieć…tak?

Asia i Marek | zapowiedź
Kolejny wolny dzień w środku tygodnia. Plener miał wjść spontanicznie,poprostu mieliśmy się spotkać i zrobić zdjęcia.Miało być wyjątkowo.No i zaczęło się dobrze. Godzina 18,szybka decyzja, spotkanie w połowie drogi i prowadzą mnie w nieznane.
Miał być piękny zachód słońca…była…paralotnia…też fajnie:)
![]() |
Julka…no cóż dorwała się do welony i efekty są takie jak na załączonym obrazku.
![]() |
![]() |
Markowi i Asi zyczymy spokojnego lotu i czekamy na koniec pleneru…może nad morzem??
flar poszukiwanie cd.
Zbliża się majowy weekend. Lekko prawdopodobnie nie będzie..ale myślę ze pięknie. Przynajmniej dobrej myśli jestem. Tak sobie myślę że mottem będzie “poszukiwanie światła”. Ostatnio codziennie wracam z pracy dłuższą drogą niż bym mógł byle tylko popatrzeć na zachodzące słońce wzdłuż ulicy którą idę. Piękny to widok i chyba zrobię w końcu temu zjawisku zdjęcie. Nie mam pojęcia dlaczego do tej pory tego nie uczyniłem.
Parę flar popołudniowych. Wiem że to nie jest szczyt techniki. To nie elka, nie FF jak to coraz częściej słyszę że „nie ma tu się czym podniecać”….
![]() |
![]() |
karuzela co niedziela
Ostatnie wpisy zdominowane są zdecydowanie zdjęciami Julki.No cóż..a dlaczego nie ?
Ciągle łudzę się że moja stara wysłużona trzydziestka ( i nie tylko ta na karku która mi strzeliła w zeszłym tygodniu) jeszcze trochę z siebie wykrzesi. Autofokus przestał być przewidywalny.Ostrzy jak chce i gdzie chce. Smutnym jest obserwować jak powoli umiera. A w kość trochę dostała. Dwa sezony z Kazikiem, potem u mnie nieszczędzona ,poniewierana i poniżana niejednokrotnie nie odmawiała mi nigdy przyjemności.Dawała z siebie to co najlepsze dać potrafiła. Kiedy tylko było to możliwe dostawała ode mnie tyle przyjemności ile dać jej tylko mogłem. Miała w sobie parę razy Elkę nawet
..jakoś tak kosmato się zrobiło…Kiesyś dostała u upadła na chodnik..obiła się jej facjata ..ale sprawiłem jej nową..i tak jakoś sobie radzimy razem.Raz na stałe …raz na zmnnieno..ogniskowo;)
W niedzielę Julka znów wycierała krawężniki pod blokiem. Kiedy tylko mówiłem jej żeby chwilę posiedziała..zaraz biegła do mnie bo leżałem na chodniku przed nią a ona oczywiście chciała wskoczyć na mój przerośnięty tłuszczem brzuch co by po nim poskakać…ale parę zdjęć udało mi się zrobić.
![]() |
No i karuzeLLa!! Co tam się działo. Poza tym że Pan kierownik zamieszania z odrażającym szlugiem w zębach zganił Monikę żeby nie siadała na koniku bo jest ciężka i połamie go zaraz i to nic że kupiła bilet…to było fajnie. Niestety Julka narobiła krzyku zawijając się do domu.
Niestety sigmowe 30mm nieskłonne jest do spłodzenia ładnej flary..o ustawieniu dobrze ostrości pod słońce nie wspomnę…ale zabawa była przednia.
Sesja ani nadal jest w fazie określania się ..ale już bliżej niż dalej…
…kolejne…
![]() |
![]() |
![]() |
Tysiąc pięćset dylematów na sekundę..no ale cóż..liczę na to że w niedługim czasie dojrzeję do tego żeby wybrać COŚ i pokazać.Na razie nie mogę się zdecydować:)
Wiosennie
No i przyszła wiosna.Wszędzie już ją czuć.Trawa zielona,drzewa też.Zimowe ciuchy wywędrowały hen gdzieś do szafy – chociaż w moim wypadku i tak całą zimę przechodziłem w tych samych butach które i teraz noszę.No i na ulicach też to widać.Panowie obcinają krócej włosy..a paniom bardziej kuso się zrobiło:)Skrajne metamorfozy są dziś na porządku dzienny.W telewizji 10 różnych klonów programów typu “chcę być piękna” kto was tak urządził” “jak dobrze wyglądać nago”itp. Z pogodą jest dokładnie tak samo.Od-jeszcze niedawno -15 mamy teraz prawie 20,Julka nawet nie raczkowała tylko od razu wstała i zaczęła chodzić.Pewnie nie będzie jeździła rowerem tylko od razu wsiądzie do samochodu.No ale na szczęście jej to nie grozi bo jazdę rowerem wczoraj już zaliczyła z sąsiadką:)
![]() |
![]() |
No i śluby też się zaczęły. Wysyp orszaków dało się oczuć jak tylko wyszło słońce.Jednym słowem sezon ślubny zaczął się pełną parą.I znów będzie młyn. I fajnie:) Nowi uśmiechnięci ludzie,nowe zdjęcia,nowe doświadczenia.I znów brak czasu nad którym tak bardzo ubolewałem.Ale coś w tym braku czasu jest że podświadomie go trochę brakowało.Może mniej głupot po głowie będzie chodziło…?A może nie?Któż to wie.
Zapraszam do galerii.Trochę się tego nazbierało – więc zdjęć będzie…trochę więcej niż zwykle.
Załamana perspektywa i .. stokrotki
Trochę nic się nie działo.TO znaczy na blogu niewiele się działo,chociaż licznik pokazywał że ktoś jednak tu zagląda. I to z różnych dziwnych stron świata.Pewnie błądzą ludzie,bo błądzić to ponoć ludzka rzecz.
Miałem w zeszły weekend możliwość ,chociaż to nie jest dobre określenie – nieszczęście – pomacać Canona 5D MkII. Nie wiem czy powinienem cokolwiek o nim mówić bo na samą myśl serce mi się kraja.Że oddać musiałem serce mi się kraja.Więc nie powiem nic.Jedynie że bardzo bym chciał mieć taki aparat.I to niedługo.O tyle powiem.
Ja wiem że nie jeden z technicznych onanistów zaraz mi powie że te zdjęcia poniżej to żenada jak na nową piątkę.Bardziej kręciła mnie perspektywa z obiektywu który Maniek sobie kupił do trzydziestki 16-35, z którą to obiektyw ten był po prostu.Był i działał jak elka działać powinna.Ogniskowa jakaś tam ok. 24-70,ale na FF. W głowie mi się zakręciło. Wszystko było widać…aż za wiele.
Julka też wypatrzyła – na czystej zielonej łące przy cmentarzy jedną białą stokrotkę.Moja córa:)
Za to w poniedziałek było słońce,była łąka,potem …zakurzona klatka schodowa takiej jednej Agnieszki. I jeszcze sprzątać tam chciała zanim przyjechałem z Anią. Ania tam dobrze wytarła wsztstko ze schodów.Więcej zdjęć już niedługo:)
![]() |
niedziele są długim czekaniem na poniedziałek…
Kolejna niedziela…Julka pozowała jak nigdy.Już był taki moment kiedy na widok obiektywu leciała z wyciągniętymi łapkami żeby go dotknąć.Teraz już nie. Zauważyła że jak zrobi się pstryk to potem można powiedzieć “pokas” no i trzeba pokazać co się zrobiło.Okiem fachowca Julka powie “dopse” albo “nie” ! Aż boję się co będzie za kilka lat…
![]() |
Tytuł ..nie dla tego że lubię pracować jak to już ktoś mi tu próbował zarzucić. Pracoholizm raczej mi nie grozi….ostatnio dni po prostu mi się tak bardzo zlewają w jeden .. że niedziela staje się dniem wyrwanym z kontekstu..taka jest nienaturalna.Całe szczęście że Julka mi wtedy przypomina po co mam niedzielę. A i tak to czekanie każdy zrozumie jak będzie chciał.
Chyba też już wiosny potrzebuję…
Kliknij po więcej |
Świnie zimą zakradają się do domostw
Tak oto zima trzyma nieźle. I fajnie. Ale już nie będę opiewał jej więcej bo i tak jestem monotematyczny ostatnio. Troszkę urlopowaliśmy. Mieliśmy uciekać do lasu ale nie wyszło,więc uciekliśmy do miasta; innego:) Trochę przesmrodziliśmy się innymi niż miejscowe spalinami,trochę popatrzyliśmy na innych sąsiadów niż zwykle…i po… urlopie.Ot raptem 2 dni.

Dziś do domu wprowadziło mi się trzech nowych lokatorów.To znaczy dwie lokatorki,a właściwie to jedna tylko w dwóch osobach – dwójca
(nie taka święta wcale…) i jeden lokator. Trzy rasowe świnie jak nic. Tak poważnie. Julce odbiło na punkcie niejakiej Peppy. Zresztą z tego co wiem to nie tylko jej,bo znalazło by się paru świniofanów więcej. No i w związku z ty, postanowiłem jej zrobić prezent. Okazało się jednak że ciotka Magda może mi w tym bardzo pomóc. I skubana pomogła. Trzy świnie przyleciały świniobiznesklasą prosto z Londynu. A co!! Magdzia dzięki!!
Trochę zdjęć. Bo się nazbierało…a już słyszę ..a gdzie Julka…więc oto poniżej trochę świńskich zdjęć, trochę galamoure i outdoore:)
Kuchy wieczorne
No trudno ominąć fakt który miał miejsce jakieś 2 godziny temu,kiedy to moja córka dorwała się do spaghetti (tak to się chyba pisze;/). O matko co się działo. Operacja na otwartym sercu przy tym to pikuś. Julka nie wiedziała za co się złapać. Do jedzenie sztućcami sama się rwała,więc dostaje od jakiegoś czasu taki sam talerz jak i my i z niego wcina..trochę do buzi,trochę obok..
No ale to co dziś zaprezentowała po prostu mistrzostwo świata w rozrzucaniu makaronu po kuchni. Kluchy były wszędzie..na ubraniu,pod ubranie,ale widelec twardo trzymała w dłoni i nie ważne czyj to był talerz – Julia dzielnie pałaszowała widelcem makaron..jak stary wyjadacz.
echa..
No i tak przeglądam te zdjęcia Klepki i nadziwić się nie mogę…jakim cudem ja ten plener zrobiłem. No i znalazłem przyczynek który przeważył na jakości. Otóż wierny giermek mój pilnował dzielnie by zdjęcia dobrze wyszły…
Poza tym moje dziecko wczoraj udowodniło mi że kryzys je też dosięga coraz to bardziej.Na kolację nie chciała kaszy,nie chciała mleka ani nic…wyrwała mi siatkę z bochenkiem chleba..i pożarła go na kolację..Oglądając “Fakty” i słuchając o sprawie Olewnika,o rozwodzie Marcinkiewicza i o zmianach personalnych w Ministerstwie Sprawiedliwości,chleb gryzła co razto mocniej.
Zdjęcia Drogi :)
Trochę czasu minęło od zrobienia tych zdjęć. Sesja była..spontaniczna tak na prawdę i nie do końca zaplanowana..jak to zwykle w pracy bywa. Ogólnie efekt jest zadowalający jak na czas jaki mieliśmy.
No ale jak mogło by się obejść bez Julki;)
Huhuha huhuha w końcu przyszła zima
Idąc za radą dobrych ludzi pojechałem do Białowieży. No i jak na Białowieżę przystało w styczniu – zima,śnieg i mróz.Może nie aż taki siarczysty jaki pamiętam z dzieciństwa..ale był. Julka miała okazję spotkać się Dziadkami ,kotkiem i pieskiem no i pojeździć na sankach oczywiście. Jak tylko opatuliliśmy ją w koc i wsadziliśmy ją w sanki – oniemiała.I nie wiem czy powodem był fakt że na tych samych sankach pomalowanych tą samą zieloną farbą ja jeszcze jeździłem czy może dlatego że nie miała jeszcze możności przemieszczania się owym pojazdem.

…tak to są dokładnie te same sanki…
Poniżej mała rekonstrukcja zdarzeń.Paweł połamał szczeble w sankach i rozerwał sobie spodnie na tyłku,Monika zjechala aż pod sam staw,ja też zjechałem – raz – ale zjechałem;p No i Justyna spawdziła jak mocne jest drzewo.Było mocniejsze od niej
Się spakowali i wyjechali
..no i stało się. Najpierw 2 wieczory spożywania..a potem ..potem zajechał pod klatkę swoją landarą;zapakowaliśmy pralkę,rozkręciliśmy szafę dwudrzwiową i rower dopchaliśmy do pralki,no i jeszcze róże od Kwaśniewskiego (trochę się posypały co stało się przyczyną lamentów Olki;p).Potem wcisnął Olkę pomiędzy drzwi szafy i koło od roweru i pojechał.
Julka w ramach zemsty że ją Ciotka opuszcza sprowadziła ją do parteru.Ola legła jak długa na dywanie,a Julka dumnie usiadła na swojej ofierze:)
Retrospekcje
Staram się ogarnąć te przepastne ilości zdjęć na moim komputerze. Po ostatniej awarii okazało się że jednak nie wyszła ona na złe. Zmusiła mnie do posprzątania komputera ze zdjęć do niczego już mi nie potrzebnych…chociaż mówiąc o zdjęciach trudno powiedzieć że “do niczego nie będą potrzebne” bo to trochę…profanacja?
Odkąd fotografia cyfrowa zdominowała na dobre wszelkie dziedziny życia – począwszy od aparatów poprzez telefony komórkowe i fotoradary ilości zdjęć produkowanych przez ludzi stają się niepoliczalne. Nie szanuje się jej…
Przypomniałem sobie o sesji którą zrobiłem Monice chwilę przed urodzeniem się Julki. Po niedzielnym obiedzie wyskoczyliśmy za miasto. Mój stary Olympus OM-1 dał radę. Po każdym zrobionym zdjęciu odruchowo szukałem obrazu na tylnej ściance..a tu nic
…więcej zdjęć po kliknięciu na to poniżej…
..a teraz dziewczyny smacznie śpią…juto bawię sięw NIANIA…

























































Kliknij po więcej

