Wiosna|
Wiosna…

Żanka + Mariusz | summersweet
Znów upłynęło mnóstwo czasu od ostatniego wpisu. Nie żeby nic się w tym czasie nie działo. Działo się wiele i fotograficznie i foto-graficznie. Tłumaczyć się w zasadzie nie powinienem …ale mimo wszystko czuję wyrzuty sumienia.
Ale do rzeczy.
Żanka i Mariusz – dwoje roześmianych, dwoje zakochanych. Przyjechali w dniu, który nie zaczął się jakoś rewelacyjnie, a wręcz beznadziejnie i to nie było winą pogody. Było…świetnie. Sezon uważam za rozpoczęty!!
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Marta+Konrad
Tak przy okazji tego że za oknem resztki słońca które już nie ma takiej temperatury jaką miała całe lato. W sumie to nawet mi go brakuje chociaż nie jestem fanem upałów…
Marta i Konrad pogodę mieli..no bo jakim cudem mogli jej nie mieć ?;-)
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Marta+Konrad | zapowiedź
Czekają. Cierpliwi są. Ale myślę że nie będą żałowali.
Jedno. Cierpliwe

Ania i Grzesiek dayafter
W końcu. Temperatura rośnie odwrotnie do wzrostu wydajności. Ale nie dam się
Dziś Ania i Grzesiek. Day after, spokojna sesja bez zbędnego spinania się i prężenia przed obiektywem – tak jak lubię
A że ciepło było – bo wtedy było tylko ciepło – nie jak teraz gorąco, przebywanie na słońcu było istną przyjemnością. Takie też są fotografie – ciepłe
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ślimak ślimak pokaż….nogi ;-)
Może nie widać czym…ale się zmęczyłem. Jadę z dziewczynami odpoczywać. Jak na razie całą energię pochłania naprawa auta. O naprawianiu czegokolwiek mówił nie będę. Jakiś taki rok naprawiania chyba jest w tym roku. O 19 mam odebrać auto…zobaczymy czy jakaś jeszcze niespodzianka mnie czeka. Ale gdybym nie czekał nie napisał bym niczego – tak?:-)
Jadę. Jak wrócę to będę.
Pozdrawiam wszystkich.

Kasia i Piotrek | zapowiedź
Ciągle okazuje się ze na najprostsze rzeczy zawsze jest najmniej czasu. Z kim ostatnio nie rozmawiam ma do mnie – może i – uzasadnione – ale zawsze – pretensje. Cóż rzec mogę – PRZEPRASZAM. Gdyby zegarek miał parę kresek na tarczy więcej…ale nie ma więc nie ma co się roztrząsać.
Wiele wyzwań ostatnio. Nowa praca uczy mnie pokory dla wektorów i z podkulonym ogonem…pytam ciągle. Pewnie tam już dość mnie mają. Fotografia produktowa okazuje się dziedziną dotychczas niepoznaną przeze mnie. Taki niby chleb…a godzinami można go obracać i za każdym okrążeniem znajdować coś innego.. i kolejny raz – na klatę przyjmuje cios niewiedzy…ale też z otwartym umysłem przyjmuję wiedzę ..
Coś mi się pisanie nie klei….
Kasia z Piotrkiem czekają.Dzięki im za cierpliwość.Mam nadzieję że mi to wybaczą. Klatka z pleneru. Pogoda…jak zawsze – była

Ich dwoje | pre wedding session
Braki ostatnio. Ale czasu jak na lekarstwo. Postaram się nadrobić te zaległości jak najszybciej. Dziś – dwa szybkie strzały i wielkie efekty. O wielkości efektów… już niedługo.
ps.Mariola powodzenia na obronie. Dasz radę
![]() |
![]() |
ania reaktywacja| trochę na nowo po staremu
Zdjęcia Ani przeleżały prawie rok. Wróciły do łask, trochę na nowo trochę po staremu.Dziwnie ogląda się coś co się zrobiło tyle czasu temu.Tak na prawdę wszystko bym zrobił inaczej.Ale czasu cofnąć się nie da. Kilka zdjęć nie tkniętych od roku,kilka tkniętych ostatnio.
Nocne manewry | mróz i zgrzytanie zębów ;-)
Dziś prezent.Prezent już już wręczony i z nieoficjalnych źródeł wiadomo mi że się spodobał. Nocne manewry spodobały się obojgu i myślę że nie żałują. Noc .. ma swoje prawa
Oprawione w duże ramy prezentują się doskonale!!
![]() |
![]() |
Dziś wypad do lasu.Dawno mnie tam nie było. Pewnie się tam wiele zmieniło….
Kaczanesy czyli konsumpcyjny plener robiony na raty
No i stało się. Skończyłem. Dawno nic nie trwało tak długo jak ich plener – w sensie skończenia go. Ale myślę że warty był tego oczekiwania. Absurdalna ilość zdjęć wklejonych do albumu predestynuje mnie do ostatniego kretyna … ale nie potrafiłem inaczej. On po prostu jest wielki. Trochę streetowo , trochę słodko, trochę lodowo i trawiasto, momentami z brudnymi stopami.
Pierwszy raz odbiłem część pleneru w formacie 20×30 i chyba będę fanem tego formatu jeśli chodzi o zdjęcia plenerowe.Kadry nabierają kompletnie innego wymiaru. Szerokie plany, układ kompozycji staję się o niebo wyraźniejszy i nabiera mocy.
Zapraszam do oglądania. Za ilość pretensje do Marka ;p
Kliknij zdjęcie by przejść do galerii
Ustka 2009
Takie zabłąkane..wakacyjne. Ślęcząc przed komputerem niedospany..przypomniałem sobie urlop i to zdjęcie. Z biodra,tak niechcący. Gorący dzień w Ustce ,spalone ramiona od słońca. Julka i jej żółtek ….Nie wiem dlaczego go wcześniej nie wrzuciłem. Całe wejdzie na monitor ,wystarczy wcisnąć F11.
Dobranoc.
![]() |
karuzela co niedziela
Ostatnie wpisy zdominowane są zdecydowanie zdjęciami Julki.No cóż..a dlaczego nie ?
Ciągle łudzę się że moja stara wysłużona trzydziestka ( i nie tylko ta na karku która mi strzeliła w zeszłym tygodniu) jeszcze trochę z siebie wykrzesi. Autofokus przestał być przewidywalny.Ostrzy jak chce i gdzie chce. Smutnym jest obserwować jak powoli umiera. A w kość trochę dostała. Dwa sezony z Kazikiem, potem u mnie nieszczędzona ,poniewierana i poniżana niejednokrotnie nie odmawiała mi nigdy przyjemności.Dawała z siebie to co najlepsze dać potrafiła. Kiedy tylko było to możliwe dostawała ode mnie tyle przyjemności ile dać jej tylko mogłem. Miała w sobie parę razy Elkę nawet
..jakoś tak kosmato się zrobiło…Kiesyś dostała u upadła na chodnik..obiła się jej facjata ..ale sprawiłem jej nową..i tak jakoś sobie radzimy razem.Raz na stałe …raz na zmnnieno..ogniskowo;)
W niedzielę Julka znów wycierała krawężniki pod blokiem. Kiedy tylko mówiłem jej żeby chwilę posiedziała..zaraz biegła do mnie bo leżałem na chodniku przed nią a ona oczywiście chciała wskoczyć na mój przerośnięty tłuszczem brzuch co by po nim poskakać…ale parę zdjęć udało mi się zrobić.
![]() |
No i karuzeLLa!! Co tam się działo. Poza tym że Pan kierownik zamieszania z odrażającym szlugiem w zębach zganił Monikę żeby nie siadała na koniku bo jest ciężka i połamie go zaraz i to nic że kupiła bilet…to było fajnie. Niestety Julka narobiła krzyku zawijając się do domu.
Niestety sigmowe 30mm nieskłonne jest do spłodzenia ładnej flary..o ustawieniu dobrze ostrości pod słońce nie wspomnę…ale zabawa była przednia.
Sesja ani nadal jest w fazie określania się ..ale już bliżej niż dalej…
…kolejne…
![]() |
![]() |
![]() |
Tysiąc pięćset dylematów na sekundę..no ale cóż..liczę na to że w niedługim czasie dojrzeję do tego żeby wybrać COŚ i pokazać.Na razie nie mogę się zdecydować:)
















































































































