Blog

Posts Tagged ‘Białowieża’

Soplicowo

Trudno nie powiedzieć nic. Specyficznym miejscem było niewątpliwie. Wzbudzało wiele emocji – tylu samo osobom podobało się ilu nie mogło na nie patrzeć. Nie ukrywam iż lubiłem tam zawsze wracać. Miałem to szczęście iż udało mi się tam zrobić sesję plenerową. Tym bardziej będę ją traktował wyjątkowo.

Moja ostatnia wizyta w Białowieży była wyjątkowa.Jakoś tak spontanicznie wylądowaliśmy w Soplicowie. Ot tak.Było rodzinnie..


Zimowe | nibyimpresje

Niewiele jak do tej pory popełniłem zimowej fotografii. Może dlatego, że zima mnie zaskoczyła tak jak i drogowców zwykła zaskakiwać co roku? Ot,parę chwil i miejsc.Moje stare kąty i koty…Trochę czerni i trochę bieli. Prostoty.Bo chyba prościej jest kiedy rzeczy i sytuacje prostymi są………..?

ps. Gratulacje Państwu Krzywańśkim.Niech Szymek będzie wielki jak Ojciec i silny jak jego Matka ;-)


Z zaniedbań tłumaczenie się głupie…

Głupie…bo tak na prawdę można by wymieniać bez końca dlaczego nic nowego od dłuższego czasu nie było. Trochę zwolniłem tępa,trochę odpoczywałem – jakkolwiek można nazwać barak mojej aktywności na blogu który tak ambitnie prowadzić miałem. Ale już złapałem pół oddechu. Mój aparat też dostał drugą życiową szansę i może coś z tego wyjdzie.Jak to mówią starzy mądrzy ludzie  “nie ma tego dobrego co na złe by nie wyszło…” a może coś przekręciłem ;) Jak by tego nie przekręcać i tak na jedno wyjdzie.

Dzieje się wiele i niewiele tak naprawdę. Był problem z wyrostkami,właściwie to z jednym.Wylądował w szpitalu i tam już został. Odbija się teraz tylko czkawką. W aparacie skończyła się migawka – właściwie to w konwulsjach wołała o pomoc.Została wymieniona.Na szczęście. Trochę to trwało więc może i brak aktywności był tym spowodowany.Teraz głowa pełna pomysłów więc może coś będzie z tego.Na razie ciii.

Jesieni na zdjęciach z tego roku brak..ale w 2007 było cudnie…

Jesień_2007

Ania i Arek | Sesja plenerowa w Białowieży

No i w końcu!Stało się! Od niepamiętnych czasów miałem nieodpartą ochotę na zrobienie sesji ślubnej w Białowieży. No tak,trochę to może prywatą zajeżdża,ale dlaczego by nie miało zajechać? No i znalazłem Parę wariatów którzy się zgodzili na mały wypad do Puszczy :) Było o nich wcześniej w jednej z zapowiedzi.  Myślę że nie żałowali. Ja im ze swojej strony bardzo dziękuję:)

Chciałem też podziękować Elizie Łozowskiej za pomoc przy realizacji części hotelowej , a mojemu tacie za użyczenie roweru :)


Białowieża ” | na rodzinnie

Jak to bywa – do Białowieży uciekliśmy szybko. Jak to też bywa uciekliśmy na krótko. Porwaliśmy ze sobą Sitka .I pomimo iż dzień wcześniej stał na baczność i miał o ósmej rano stać i czekać..tak chyba ciężko mu było odmówić dziś rano.Ale nie żałował. Pogoda super,modele też super.W ogóle git. Poniżej trochę prywaty. Łukasz zawsze miał do mnie pretensje że nie zrobiłem mu zdjęcia co niniejszym nadrabiam. Poza tym mam nową wizję. Soplicowo odkąd moja krótka kariera “marketingowca” – cokolwiek to znaczy – zmieniło się bardzo. Bardzo bym chciał tam kiedyś zrobić sesję. Mam nadzieję że będzie mi dane…

Julka
Klub spokojnej lektóry "Poczytaj mi mamo" czyli - "Książkę to on już ma..."
Rodzice
Młody
Młody
Młody
Młody
Młody
DSC_4542

Białowieża nie jedno ma imię

Po drodze z Tucholi do malowniczego Raciąża…Białowieża – proszę bardzo …ale nijak się nie ma do tej mojej…….

Bialowieza

Żubrowo

No i dostałem urlop. Jak to bywa z moimi urlopami  – pogody oczywiście nie ma, bo dlaczegóż miała by być skoro w trakcie trwania moich urlopów – kiedy by nie miały miejsca-pogody nie ma nigdy.

Na całe szczęście weekend w Białowieży dał możliwość posmakowania wiosny – tak bardzo oczekiwanej przez większość.  Słońce świeciło praktycznie przez całą niedzielę.

Poniżej trochę zdjęć.

15_03_09_10.jpg

Kliknij by zobaczyć całą galerię


Huhuha huhuha w końcu przyszła zima

Idąc za radą dobrych ludzi pojechałem do Białowieży. No i jak na Białowieżę przystało w styczniu – zima,śnieg i mróz.Może nie aż taki siarczysty jaki pamiętam z dzieciństwa..ale był. Julka miała okazję spotkać się Dziadkami ,kotkiem i pieskiem no i pojeździć na sankach oczywiście. Jak tylko opatuliliśmy ją w koc i wsadziliśmy ją w sanki – oniemiała.I nie wiem czy powodem był fakt że na tych samych sankach pomalowanych tą samą zieloną farbą ja jeszcze jeździłem czy może dlatego że nie miała jeszcze możności przemieszczania się owym pojazdem.

sanki

…tak to są dokładnie te same sanki…

Poniżej mała rekonstrukcja zdarzeń.Paweł połamał szczeble w sankach i rozerwał sobie spodnie na tyłku,Monika zjechala aż pod sam staw,ja też zjechałem – raz – ale zjechałem;p No i Justyna spawdziła jak mocne jest drzewo.Było mocniejsze od niej :)