Kaczanesy czyli konsumpcyjny plener robiony na raty
No i stało się. Skończyłem. Dawno nic nie trwało tak długo jak ich plener – w sensie skończenia go. Ale myślę że warty był tego oczekiwania. Absurdalna ilość zdjęć wklejonych do albumu predestynuje mnie do ostatniego kretyna … ale nie potrafiłem inaczej. On po prostu jest wielki. Trochę streetowo , trochę słodko, trochę lodowo i trawiasto, momentami z brudnymi stopami.
Pierwszy raz odbiłem część pleneru w formacie 20×30 i chyba będę fanem tego formatu jeśli chodzi o zdjęcia plenerowe.Kadry nabierają kompletnie innego wymiaru. Szerokie plany, układ kompozycji staję się o niebo wyraźniejszy i nabiera mocy.
Zapraszam do oglądania. Za ilość pretensje do Marka ;p
Kliknij zdjęcie by przejść do galerii
Asia i Marek | zapowiedź
Kolejny wolny dzień w środku tygodnia. Plener miał wjść spontanicznie,poprostu mieliśmy się spotkać i zrobić zdjęcia.Miało być wyjątkowo.No i zaczęło się dobrze. Godzina 18,szybka decyzja, spotkanie w połowie drogi i prowadzą mnie w nieznane.
Miał być piękny zachód słońca…była…paralotnia…też fajnie:)
![]() |
Julka…no cóż dorwała się do welony i efekty są takie jak na załączonym obrazku.
![]() |
![]() |
Markowi i Asi zyczymy spokojnego lotu i czekamy na koniec pleneru…może nad morzem??















